5 powodów dlaczego warto uczyć się języka w grupie?

 

Wiele osób uważa, że nauka języka indywidualnie to najlepszy wybór. Ale czy na pewno? Zanim zmierzymy się z tym stwierdzeniem, warto zastanowić się, po co tak naprawdę się uczymy języka. Większość osób powie, że po to, żeby się komunikować – najczęściej chodzi o mówienie.

Skoro zatem uczymy się, żeby mówić w obcym języku, to czy zamierzamy tego języka używać w komunikacji tylko z jedną osobą – naszym lektorem? Spójrzmy zatem na korzyści z nauki w grupie.

  1. Widzisz, że nie tylko Ty zmagasz się z mówieniem i nie tylko Ty robisz błędy.

Uczenie się języka w grupie daje Ci bardziej realistyczny obraz tego, jak mówią inni. Widzisz, że też popełniają błędy, nie zawsze od razu wszystko zrozumieją. Dostrzegasz też, że najważniejszą rzeczą jest mówić pomimo błędów, a nie czekać z mówieniem, aż nauczysz się mówić bezbłędnie.

Co więcej, bez praktyki mówienia nie ma szans, żeby tę umiejętność opanować i ją doskonalić. Trochę jak z nartami – nie nauczysz się, jeśli się trochę nie powywracasz 

Zobaczenie swoich kompetencji na tle grupy pozwala Ci podejść realistycznie do procesu uczenia się oraz do wymagań, które sam/a sobie stawiasz.

  1. Grupa dodaje motywacji i wzmacnia wytrwałość w nauce.

Nauka języka indywidualnie to proces, który bazuje na Twojej motywacji. Jesteś w tym procesie ze swoim lektorem, który tę motywację wzbudza i podtrzymuje, ale duży ciężar systematyczności spoczywa na Tobie.

W grupie zaś wytwarza się atmosfera wspólnego działania i podobnych celów. Często powtarzamy na zajęciach materiał z poprzednich zajęć w formie ćwiczeń w parach. Masz wówczas motywację do tego, żeby powtarzać regularnie materiał, żeby być w stanie nie zawieść osoby, z którą będziesz pracować w parze. Uczy to odpowiedzialności za swoją naukę oraz za naukę innych.

Wspólne działanie to też duża radość i w jakiś sposób wydarzenie towarzyskie. To dyskutowanie i odkrywanie różnych sposobów myślenia w towarzystwie innych sympatycznych osób.

Często również, zanim sprawdzimy ćwiczenie, nad którym pracujemy, rozwiązujemy je najpierw w parach. To czas, kiedy można najpierw samemu skupić się na przykładach a następnie porównać nasze propozycje z tym, co uzupełnił partner. Zastanawiamy się wspólnie nad rozbieżnościami, skąd mogły się wziąć, jak rozumiemy dane zdanie. Dopiero po tym procesie sprawdzamy odpowiedzi na forum grupy.

Co to daje? Znasz takie powiedzenie, że najłatwiej uczymy się tłumacząc coś innej osobie? Kiedy potrzebujesz uzasadnić swoją odpowiedź w ćwiczeniu, potrzebujesz dokonać analizy. Wyjaśniasz drugiej osobie, jaki według Ciebie zachodzi tu proces gramatyczny albo leksykalny. Co ma znaczyć dana struktura albo słowo. Masz więc dużą interakcję z tym materiałem (zasadami gramatycznymi albo słówkami). Nie jest dla Ciebie suchą formułką i na pewno go zapamiętasz.

  1. Rytm nauki.

Rytm nauki to coś, co chyba najłatwiej zgubić w nauce solo. Masz co prawda towarzystwo lektora, ale przy spadku motywacji jakoś łatwiej jest odwołać zajęcia. Fajne jest co prawda, że jeśli nie korzystasz, to nie płacisz, ale opuszczanie tak rozliczanych zajęć może stać się dla Ciebie dobrym pretekstem.

Grupa realizuje materiał według ustalonego harmonogramu i programu. Jeśli nie przyjdziesz albo nie połączysz się na swój angielski online, zajęcia i tak się odbędą. Oznacza to, że potrzebujesz wziąć na siebie pewnego rodzaju zobowiązanie. To zobowiązanie, to w jakiś sposób również umowa ze szkołą, ale to przede wszystkim Twoja własna obietnica dla siebie.

Ten rytm spotkań pomaga także wypracować rytm własnej nauki pomiędzy zajęciami. Pomagamy w tym i podpowiadamy, jak się zorganizować również poza zajęciami, żeby wyniki nauki były jak najlepsze.

Ten rytm to również obietnica, że w danym okresie osiągniesz dany efekt i zrealizujesz określony materiał przewidziany na ukończenie nauki na konkretnym poziomie zaawansowania.

To również regularna okazja do naprawdę miłych spotkań z innymi kursantami.

  1. Atmosfera wsparcia i przyjaźni.

Te miłe spotkania odbywają się w atmosferze wsparcia i wzajemnego zrozumienia. Czuwa nad tym kompetentny i sympatyczny lektor, który jest jakby liderem grupy.

Dobry lektor wesprze Cię, kiedy będzie coś nie tak. Podpowie, jak inaczej podejść do sprawy, powie Ci, kiedy za wiele od siebie wymagasz albo zmobilizuje, kiedy widzi, że możesz więcej.

Zaś w samej grupie często nawiązują się między kursantami naprawdę fajne przyjaźnie.

  1. Bierzesz odpowiedzialność za swój proces nauki.

I jeszcze jeden aspekt. W grupie musisz się jednak trochę podporządkować. Tak, może to brzmieć przerażająco, ale de facto nie jest.

Oznacza to, że potrzebujesz zaufać lektorowi, że realizuje program właściwy i we właściwy sposób. Czasem musisz coś nadrobić, żeby utrzymać tempo grupy (np. kiedy opuścisz zajęcia).

Będziesz potrzebować dostosować się do rytmu nauki. Ale w ostatecznym rozrachunku będzie to dla Ciebie bardzo korzystne.

Będziesz bowiem potrzebować wziąć odpowiedzialność za swoją naukę. Czasem będzie trzeba zrobić trochę więcej ćwiczeń w domu albo przyłożyć się bardziej do słuchania, jeśli rozumienie ze słuch sprawia Ci trudność.

Ale taki jest proces nauki. Zmierzamy w podobnym kierunku, mamy opiekę lektora, ale każdy z nas potrzebuje „zaopiekować” tę naukę też sam. I to jest bardzo miła odpowiedzialność, dzięki której wypracowujemy swoje metody nauki i uczymy się dbać o swój angielski też poza zajęciami.

Podsumowując, uczymy się mówić po angielsku (czy w innym języku), żeby swobodnie mówić. Kontakt z wieloma różnymi rozmówcami pomaga pozbyć się lęku przed mówieniem przez regularną praktykę we wspierającym otoczeniu.

Co prawda nie wszystko będzie dostosowane 100% pod Twoje pomysły, ale czy to naprawdę o to chodzi?

Pamiętaj też, że jeśli myślisz o rozpoczęciu bardziej regularnej nauki angielskiego, to pierwszym krokiem powinno być rozwiązanie testu poziomującego. Możesz rozwiązać go tutaj.

Jak pokonać strach przed mówieniem po angielsku?

We wcześniejszym wpisie możesz przeczytać o dwóch podstawowych przyczynach blokady językowej. Jednak w tym i kolejnych wpisach chcę ten temat poszerzyć. Dlatego dzisiaj kilka słów o strachu przed mówieniem po angielsku.

Kiedy mówisz o blokadzie językowej, być może masz też na myśli strach przed mówieniem po angielsku albo w innym obcym języku. To takie uczucie paniki, kiedy ktoś znienacka pyta Cię po angielsku o drogę albo zadaje inne pytanie. Być może też w pracy lub na wakacjach celowo unikasz mówienia po angielsku i kombinujesz, jak by się tu nie musieć odezwać. I o ile jeszcze w tym pierwszym przypadku można przyjąć, że działa element zaskoczenia, to w tym drugim kontekście takie działanie to działanie ucieczkowe. A skoro ucieczkowe, to trzeba jednak przyjąć, że chodzi o strach.

No dobrze, ale strach przed czym? Czego tak można się bać, żeby prosić innych, żeby zamówili kawę albo wypowiedzieli się na spotkaniu? Albo zaprezentowali pomysł, na który to Ty wpadłeś, ale kolega z pracy opowie o nim lepiej. A może nawet marzysz o innej pracy, ale tam potrzebny jest angielski, a Ty tak się go przecież boisz, że narzekasz na swoją, ale nie zaaplikujesz o tę wymarzoną pracę. Tak, taki strach ogranicza i w dłuższej perspektywie bardzo frustruje. No więc co tak przeraża? Omówię tu dwie rzeczy: lęk przed krytyką oraz lęk przed porażką.

Być może wiesz, że popełniasz sporo błędów mówiąc po angielsku i boisz się ośmieszyć. W myślach tworzysz ponure scenariusze sytuacji, gdzie chcesz się wypowiedzieć, ale nikt Cię nie rozumie. Twój rozmówca zaczyna zadawać kolejne pytania, bo chce zrozumieć, co mówisz, ale to tylko potęguje Twoją panikę. A być może zakładasz, że inni słysząc, jak mówisz będą się z Ciebie śmiali otwarcie lub za Twoimi plecami. Te wyobrażenia mogą być naprawdę przerażające i podkopujące Twoją wiarę w siebie. Jednak czy można sobie z nimi poradzić? Mocno wierzę, że tak 🙂

Podobno większość rzeczy, których się obawiamy nigdy się nie wydarza 🙂 I jeśli tak założysz i spróbujesz jednak np. zamówić tę kawę samodzielnie, będąc na wakacjach za granicą, to jest ogromna szansa, że dasz sobie radę. Na studiach mój profesor na wykładzie z psychologii mówił o „papierowych tygrysach”, czyli właśnie takich obawach, które, jeśli stawimy im czoła, okazują się zupełnie niegroźne. W pracy zatem też warto wybrać kilka mniej znaczących sytuacji, kiedy będzie trzeba użyć angielskiego, i zobaczyć, co się stanie. Jeśli pójdzie nieźle, na pewno odczujesz satysfakcję i motywację do dalszych prób. No i pokonasz swojego „papierowego tygrysa” 🙂

Jeśli jednak faktycznie doświadczasz sporych trudności w mówieniu, to potrzebujesz zwyczajnie się doszkolić. W żadnym razie nie oznacza to, że się nie nadajesz. Po prostu na tym etapie nie masz wystarczającej wiedzy czy wystarczających zasobów. Trzeba ich zwyczajnie poszukać. Natomiast, jeśli inni z Twojego otoczenia faktycznie nie wykazują się postawą wspierającą albo wręcz otwarcie krytykują Twoje próby, to pamiętaj, że możesz się na przykład z nimi zgodzić 😉 Ok, być może angielski nie jest Twoją mocną stroną, ale na pewno jest kompetencją, którą można opanować w takim stopniu, żeby sobie radzić. Znajdź szkołę, kurs czy korepetytora i działaj. Co ciekawe, większość szkół oferuje bezpłatne lekcje próbne, więc możesz też poszukać miejsca czy osoby, które przypadną Ci do gustu. Zacznij od rozwiązania testu poziomującego, np. tutaj i działaj 🙂

A co w przypadku lęku przed porażką? Tutaj ważne wydaje mi się określenie, czym ta porażka dla Ciebie jest. Może ta porażka to po prostu popełnianie błędów, może to poczucie, że nie mówisz tak ładnie jak inni albo może to, że tyle czasu starasz się już nauczyć, a wciąż nie idzie tak dobrze, jak byś chciał. A przecież bez porażki niemożliwy jest postęp. Wybitni sportowcy czy naukowcy przechodzą przez pasmo porażek, żeby szlifować swoje umiejętności albo wykluczyć, co nie zadziała. Błędy to naturalny i nieodzowny element rozwoju. Jak ktoś trafnie powiedział: błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi 🙂 Poza tym błąd świadczy tylko o tym, że czegoś jeszcze nie opanowałeś. Nie mówi o tym, że coś jest nie tak z Tobą. 

Jeśli natomiast nie mówisz tak dobrze, jak byś chciał, to przyjrzyj się czy to, co już osiągnąłeś nie jest w miarę w porządku. Nie mówię, żeby nie mierzyć wyżej, ale może potrzebujesz zwyczajnie się docenić już teraz 🙂 Zastanów się czy kiedy potrzebujesz użyć angielskiego, jesteś w stanie się porozumieć. Może potrafisz ustalić szczegóły pobytu w hotelu albo porozmawiać z kimś na proste tematy. Idź dalej, znajdź fajne zajęcia i rozwijaj swoje umiejętności, ale doceniaj, że coś już masz 🙂

I na koniec, nie wyznaczaj sobie nierealistycznych celów. Ucz się powoli, ale systematycznie. Nie zakładaj, że w dwa lata musisz mówić płynnie i czytać powieści w oryginale. Może ktoś to osiągnął, może ktoś miał więcej czasu na naukę albo większą determinację. Nie porównuj się. Rób swoje i dostrzegaj, gdzie zacząłeś, a gdzie jesteś. I bądź wdzięczny sobie, że się nie poddałeś 🙂

Blokada językowa

Wiele osób, które chcą w końcu nauczyć się angielskiego, boryka się z kłopotem, że dużo rozumie, ale nie potrafi się wypowiedzieć. Zazwyczaj nazywa się to blokadą językową i takie też najczęściej widzisz reklamy szkół czy kursów językowych: „pozbądź się blokady językowej”, „nie blokuj się”, „przełam blokadę językową”. Czy jednak na pewno wiemy, co to faktycznie jest, ta blokada językowa?post.

Wydaje mi się, że tego określenia używa się zbiorczo dla co najmniej dwóch wyzwań, z którymi być może przyjdzie Ci się zmierzyć, ucząc się angielskiego lub innego języka.

Pierwsza rzecz, nad którą trzeba się zastanowić, to sprawdzić czy faktycznie boisz się mówić czy może zwyczajnie nie bardzo masz czym mówić. Co to znaczy? Znaczy to tyle, że być może znasz sporo słówek czy wyrażeń, czasem może masz też zapamiętane na zasadzie odruchu kilka zdań typu „I don’t know” czy „Do you speak English?”, ale nie wiesz, jak te zdania są zbudowane. Nie znasz podstawowej gramatyki. Zatem, jeśli nie wiesz, jak zbudować najprostsze zdanie, nie masz jak poskładać tych słówek, które znasz w logiczną całość. A kiedy próbujesz, osoba, do której mówisz nie rozumie Cię i kilka razy dopytuje, o co może chodzić. W takich sytuacjach zamykasz się i zawstydzasz, i albo stwierdzasz, że musisz się „rozgadać”, bo masz blokadę językową albo uciekasz z krzykiem i boisz się kolejnych prób, bo nie chcesz się ośmieszyć. Ewentualnie, wmawiasz sobie, że angielski nie jest dla Ciebie i że nie masz talentu, i sprawa załatwiona. Ale jakiś żal na dnie pozostaje.

Inna sytuacja dotyczy Cię, jeśli całkiem fajnie radzisz sobie z angielskim, kiedy czytasz jakieś treści. Kiedy jednak znajdziesz się w sytuacji, w której potrzebujesz się do kogoś odezwać po angielsku, wpadasz w panikę, nie wiesz, od czego zacząć, więc nie zaczynasz wcale. Co ciekawe, najczęściej uważasz też, że wszyscy wokół radzą sobie z językiem bardzo dobrze, „świetnie znają angielski”, a tylko Tobie nie idzie. I zaczynasz wątpić w to, że kiedykolwiek będziesz swobodnie mówił po angielsku, a uczyłeś/uczysz się już kilka lat. Stwierdzasz, że nie potrafisz się porozumieć, i przestajesz próbować, bo to nie jest miłe doświadczenie, kiedy nie potrafisz się wysłowić. Czujesz, że się ośmieszasz i przestajesz próbować, ale tu też żal Ci tego czasu, który już przecież poświęciłeś na naukę. No i też chciałbyś być samodzielny np. kupując frytki na wakacjach za granicą.

Jak zatem temu zaradzić? Jak pozbyć się blokady językowej?

Jeśli brakuje Ci podstaw, najłatwiej możesz to zdiagnozować, rozwiązując test poziomujący. Możesz skorzystać z naszego tutaj. Jeśli poziom, który wskaże test, mieści się w przedziale A1-A2, to najpewniej właśnie brakuje Ci podstaw. I wiem, że może być Ci trudno to przyjąć do wiadomości, bo może spodziewałeś się, że wiesz więcej. Jednak test nie ma Cię pogrążać, ale realistycznie określić, w jakim punkcie jesteś i jak wybrać plan działania. Potrzebujesz zatem wybrać zajęcia, na których zrozumiesz i utrwalisz podstawowe czasy i struktury. Być może przez jakiś czas słówka będą dla Ciebie mało wymagające, ale Twoim celem na początek powinno być w końcu zrozumieć te podstawowe czasy i struktury „rozgadanie się” właśnie przy ich wykorzystaniu. Po około semestrze powinieneś już czuć się dużo pewniej 🙂

Jeśli natomiast test poziomujący wskazuje Ci poziom zaawansowania w przedziale B1 – B2, wówczas faktycznie zasoby masz całkiem fajne, ale z nich nie korzystasz. I tutaj przyczyną jest albo to, że przez dłuższy czas nie używałeś języka angielskiego (i to naturalne) albo perfekcjonizm. Tak, w nauce języka przeszkadza podobnie, jak w innych obszarach życia. Potrzebujesz zatem mieć świadomość, że osoby, które masz wokół siebie nie zawsze mówią superpoprawnie. Więcej, najczęściej właśnie nie mówią bezbłędnie. Co się jednak liczy to to, że mówią na tyle dobrze, że sprawnie się komunikują. Jak to możliwe, że można mówić z błędami a jednak sprawnie się komunikować? Otóż, najważniejsze jest przekazanie informacji, a to nie musi odbywać się bezbłędnie. Jeśli użyjesz niewłaściwego czasu, to najwyżej ktoś dopyta czy dobrze zrozumiał, jeśli zapomnisz -s przy trzeciej osobie w Present Simple, też świat się nie zawali. Znakomitej większości Twoich rozmówców bardziej zależy na porozumieniu się z Tobą niż na tropieniu Twoich błędów gramatycznych 🙂 Czy kiedy ostatnio zamówiłeś w kawiarni „water with bubbles” zamiast „sparkling water” ktoś zwrócił Ci uwagę, że tak się nie mówi?

Jeśli zatem masz sporą wiedzę i potrzebujesz „się rozgadać” możesz zapisać się na kurs angielskiego, gdzie w przyjaznych warunkach, często w parach, dużo się rozmawia. Możesz też regularnie słuchać i czytać po angielsku. Nie musi być dużo, ale regularnie. I odpuść ten perfekcjonizm 🙂

Zatem, jeśli dużo rozumiesz, ale masz trudności z mówieniem po angielsku, w pierwszej kolejności sprawdź, na jakim stopniu zaawansowania jesteś (nasz test znajdziesz na tutaj) a potem podejmij regularne działanie.

Call Now Button